wtorek, 8 sierpnia 2017

Nie chcę być żywym workiem na jedzenie...

Nie chcę być nim. Nienawidzę, gdy wszyscy mnie za niego uważają. Każą mi jeść, bo inaczej... Zawsze znajdą coś, na czym mi zależy. Coś, co mnie "zmotywuje" do wzięcia kolejnego gryza, kolejnej łyżki. Tylko, że to chyba powinno wyglądać nieco inaczej. Zero zmuszania. Zero szantaży. Zwrócić uwagę... I tyle. Albo, najlepiej, dać sobie z tym spokój. Po co drążyć temat? Zje? To dobrze. Nie zje? Ona będzie głodna. ONA będzie cierpieć - nie WY. Po co zaprzątać sobie tym głowę? 
Każda kolejna uwaga, każde następne słowo wywołują, że popadam w obłęd. Ciągle myślę o jedzeniu, o tym, że muszę schudnąć, ta ilość tłuszczu, jaką posiadam jest stanowczo za duża. Nie chcę jej. Patrzę na jedzenie i wiem, że jeśli tego nie zrobię, znów będzie problem. 
Ale on był zawsze i nigdy nie zniknie. 
Jedzenie staje się całym moim życiem. Już nie jestem oceniana za to kim jestem normalnie, bez spojrzenia na tę kwestię. Jestem oceniana za mój gniew spowodowany ciągłym truciem o jedzeniu, że jestem chuda i, że jeśli się nie pozbieram, trafię pod kroplówkę. Jednak nie sądzę, że jest to możliwe. Daleko mi do tego stanu. Bardzo daleko. Jestem bezpieczna... 
 jeszcze... 
~Impuremind~ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz